Czekałam na narodziny dziecka od wielu lat. Bardzo często wyobrażałam sobie jak będzie wyglądał mój poród. Miałam wtedy wizję siebie i męża wspierającego mnie przez cały czas w szpitalu. Ukochanego, który ze wzruszeniem przecina pępowinę swego pierworodnego syn.

Niestety pandemia koronawirusa pokrzyżowała moje marzenia o spokojnym, rodzinnym porodzie. Na sali porodowej byłam sama. Przyszło mi mierzyć się z trudami porodu i pierwszych dni połogu bez fizycznego wsparcia najbliższych, co bardzo negatywnie wpłynęło na moje samopoczucie.

Opieka nad noworodkiem przychodziła mi z wielkim trudem. Moje marzenia zostały brutalnie zweryfikowane. Czas wielkiej radości zamienił się w czas wielkiego smutku i strachu. Strachu o laktacje, pielęgnację dzidziusia i nasza wspólną przyszłość.

Moje życie po urodzeniu dziecka całkowicie się zmieniło i chociaż czekałam na tą chwilę większość swego dorosłego życia to zdecydowanie nie byłam przygotowana na macierzyństwo.

Na bycie matką po prostu nie da się przygotować, choćby przeczytało się wiele mądrych poradników. Trzeba się tego uczyć każdego dnia.

Udostępnij

O autorze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.